Linux vs Windows: kolejna odsłona

Chinese girl
Photo by Dan Lee (CC BY-NC-ND 2.0)

Na temat tych dwóch systemów napisano już wiele postów, artykułów, poematów i innych dzieł. Często nie brakuje w nich emocji i słów pełnych nienawiści. Jednak dziś chciałbym stanąć obok problemu i spróbować na trzeźwo ocenić pewne niezbyt oczywiste różnice między Linuksem a Windowsem. Niech to będzie taki top 10 korzyści jakie daje Linux. Jeśli odważysz się na przesiadkę możesz liczyć na następujące przywileje.

  1. Nie płacisz za aktualizacje oprogramowania. Jednak w każdej chwili możesz wspomóc twórców ulubionego programu lub systemu przekazując dotację.
  2. Uproszczone licencjonowanie: w Linuksie nie istnieje pojęcie aktywacji oprogramowania.
  3. Wbudowane opcje prywatności. Masz większą kontrolę nad prywatnością swoich danych.
  4. Nie musisz posiadać konta u dostawcy oprogramowania aby w pełni korzystać z systemu (np. konto Microsoft).
  5. Wysoka wydajność systemu i uptime (czas pracy bez przerwy).
  6. Nie musisz kupować drogiego komputera aby komfortowo korzystać z systemu, czasem wystarczy stary laptop.
  7. „Kup wersję PRO Windowsa aby zyskać szyfrowanie dysku. Wersja Home się nie nadaje.” Zgadłeś, w Linuksie nie ma tego typu ograniczeń.
  8. Prostsze odzyskiwanie danych. Wystarczy live CD lub pendrive z Linuksem.
  9. Luźniejszy związek między partycjami a systemem plików. Linux rozpoznaje i automatycznie montuje więcej systemów plików. Dysk lub pendrive sformatowany pod Windowsem bez problemu będzie działał pod Linuksem.
  10. Więcej aplikacji / rozwiązań wieloplatformowych. Gdy zajdzie potrzeba możesz ich używać pod Windowsem (np. LibreOffice). W drugą stronę nie zawsze to działa. Windows proponuje własne rozwiązania, funkcjonujące tylko w obrębie jednego systemu. W firmach jest to przyczyną uzależnienia od dostawcy (tzw. vendor lock-in).

Który z powyższych punktów jest według Ciebie najważniejszy? Daj znać w komentarzach!

Audacious: odtwarzacz minimalisty

Jeśli jesteś przyzwyczajony do Windowsowych odtwarzaczy pokroju Winampa lub foobara2000 to Audacious raczej cię nie zaskoczy. Należy to potraktować jako pochwałę, gdyż znajomo wyglądających aplikacji nigdy za wiele. Audacious przy pierwszym uruchomieniu wygląda dość minimalistycznie. To również należy uznać za zaletę. Użytkownik nie jest zalewany mnogością opcji, a mimo to najważniejsze przyciski znajdują się na wierzchu (szukaj, otwórz, dodaj, play, itd.)

Audacious

Pliki dźwiękowe możemy otwierać prosto z okna programu (Ctrl+O) lub utworzyć odpowiednie skojarzenie w systemie (prawy klik na pliku dźwiękowym -> właściwości -> otwórz za pomocą). Możemy też od razu dodać całą naszą kolekcję muzyczną. Aby to zrobić klikamy na ikonę wyszukiwania a następnie wybieramy folder, który ma zostać zaimportowany. Od tego momentu możemy szybko przeszukiwać naszą kolekcję. Warto od razu wspomnieć, że program najlepiej radzi sobie w trybie offline. Owszem, jest opcja streamingu wybranych stacji radiowych (np. shoutcast), ale nie zawsze działa to tak jak trzeba. Jednak jeśli chodzi o odtwarzanie popularnych ’empetrójek’ lub mniej popularnych plików ogg to nie znam prostszego programu. Z tej prostoty wynika jeszcze jeden fakt: Audacious praktycznie w ogólne nie obciąża naszego komputera. Na moim sprzęcie aplikacja zajmuje mniej niż 15MB pamięci RAM, co jest imponującym wynikiem.

Podsumowując, jeśli szukasz nieskomplikowanej alternatywy dla Winampa / foobara2000 to Audacious może być dobrym wyborem. Program znajdziesz w podstawowych repozytoriach większości dystrybucji, wystarczy poszukać w menedżerze oprogramowania. Miłego odsłuchu!

screenFetch, czyli garść informacji o systemie

Dodajmy, że chodzi o informacje wyświetlane w oknie terminala. Jeśli jesteś jedną z tych osób, które zwykły żyć bez terminala… o nic się nie martw, nie będą ci potrzebne żadne magiczne zaklęcia. Wszystko sprowadza się do jednego polecenia screenfetch i gotowe. Wszelkie ciekawostki dotyczące twojego systemu pojawią się w oknie konsoli, jak na obrazku poniżej.

screenfetch

No dobrze, ale jak to zainstalować? Dobre pytanie, gdyż programu nie znajdziesz np. w centrum oprogramowania Ubuntu / Mint. W lepszej sytuacji są użytkownicy Manjaro / Arch, bo tutaj skrypt znajduje się w głównym repozytorium. Jednak dla początkujących użytkowników Linuksa nawet sprawa tak oczywista jak instalacja programu może okazać się nie lada wyzwaniem. Pozwól, że pomogę. Zakładam, że korzystasz z Ubuntu lub jego pochodnych (Linux Mint, elementary, itp.) Otóż screenFetch znajduje się w osobnym repozytorium, które musisz najpierw dodać. Najszybciej dokonasz tego otwierając terminal (spokojnie, nie gryzie) i wklejając po kolei polecenia:

sudo add-apt-repository ppa:djcj/screenfetch

Teraz należy wpisać swoje hasło i zatwierdzić klawiszem Enter.

Następnie odświeżamy listę pakietów:

sudo apt-get update

W końcu możemy zainstalować program:

sudo apt-get install screenfetch

Po instalacji wystarczy wydać polecenie screenfetch i cieszyć się informacjami o naszym systemie. Jeśli interesują cię dodatkowe opcje programu (nie ma ich zbyt wiele), wystarczy wpisać screenfetch -h. Po myślniku podajemy parametry aplikacji.

Czy Linux jest dla Ciebie? (część 4)

Photo by Dan Lee (CC BY-NC-ND 2.0)
Photo by Dan Lee (CC BY-NC-ND 2.0)

Gdy Linux nie jest najlepszym wyborem

Dla niektórych Linux nie będzie odpowiednim rozwiązaniem. Kogo mam na myśli?

Jeśli jesteś profesjonalnym fotografem, filmowcem lub artystą, który na co dzień pracuje z aplikacjami firmy Adobe (np. Photoshop, Premiere, Lightroom) wówczas Linux nie jest dla ciebie. Wymienione aplikacje nie mają wersji pod Linuksa i nie wiadomo czy kiedykolwiek się to zmieni.

Jeśli często ‘grasz w gry’ takie jak Crysis, Call of Duty czy Medal of Honor to Linux też nie będzie dobrym wyborem. Sporo gier wciąż jest dostępnych wyłącznie na Windowsa lub konsole. Sytuacja powoli się zmienia dzięki platformie Steam, ale minie jeszcze trochę czasu zanim najlepsze tytuły trafią na Linuksa.

Wymienione przypadki są jednak dość specyficzne. Nie są to rzeczy, których potrzebuje przeciętny użytkownik.

Moje własne doświadczenia

Używam Linuksa jako głównego systemu od 2008 roku. Przedtem używałem też Windowsa, na zmianę z Linux Mint. Zresztą korzystam z tej dystrybucji do tej pory. Kiedyś zdarzało mi się grać w tytuły wówczas dostępne tylko pod Windows. Gdy porzuciłem granie to i Windows stał się zbędny.

Moja żona była swego czasu użytkownikiem Windows XP jednak udało mi się ją przekonać do Linux Mint. Bo wygląda i działa podobnie, a do tego się nie zawiesza i nie łapie wirusów. Te powody jej wystarczyły.

Uważam za sukces to, że przekonałem do Linuksa przynajmniej kilku znajomych. Zazwyczaj pytam do czego używają komputera oraz z jakich aplikacji korzystają by ustalić czy będą w stanie ‘przeżyć’ z Linuksem na pokładzie. Potem sugeruję odpowiednią dystrybucję dla początkujących (np. Ubuntu, Linux Mint, elementary). Często zdarza się, że po przesiadce na Linuksa są bardzo zadowoleni z szybkości działania, braku wirusów, itd.

Jeśli chcesz uniknąć niepewnej przyszłości Windowsa (lub każdego innego oprogramowania o zamkniętym kodzie źródłowym), nie martwić się wirusami, backdoorami, naruszaniu prywatności oraz nie stosujesz wymienionych przeze mnie narzędzi, wówczas Linux jest dla ciebie.

Spróbuj. Nie pożałujesz.

Czy Linux jest dla Ciebie? (część 3)

Photo by Dan Lee (CC BY-NC-ND 2.0)
Photo by Dan Lee (CC BY-NC-ND 2.0)

Dlaczego Linux?

Bo to my powinniśmy kontrolować nasze narzędzia pracy a nie odwrotnie. Pozwólcie, że posłużę się pewną analogią.

Czy zjadłbyś zawartość opakowania nie wiedząc co się w nim znajduje? Nawet jeśli zawiera składniki, na które jesteś uczulony lub których po prostu nie lubisz? Jeśli odpowiedziałeś twierdząco, ten artykuł nie jest dla ciebie.

Jeśli twoja odpowiedź brzmi ‘nie’ to dlaczego nie miałbyś zastosować podobnego rozumowania do świata cyfrowego? Dlaczego miałbyś używać oprogramowania, którego ‘składniki’ są ukryte i stanowią potencjalne zagrożenie?

W świecie zamkniętego oprogramowania to producent kontroluje twój cyfrowy świat. Producenci dyktują co możesz a czego nie możesz zrobić z ‘twoim’ komputerem. Zamknięte programy (nie wszystkie, ale pewności nie mamy) posiadają backdoory, które mogą być wykorzystane do śledzenia i monitorowania użytkownika.

Czy czułbyś się komfortowo wprowadzając się do domu, który jest na podsłuchu i wyposażony jest w kamery śledzące każdy twój ruch? Ja na pewno nie chciałbym zamieszkać w takim miejscu.

Na ratunek przychodzi Linux i narzędzia open source. Ponieważ kod tych aplikacji jest otwarty i rozwijany w sposób transparentny, możesz być pewny, że robią to do czego zostały stworzone (i nic ponad to). Jako programista możesz podejrzeć kod źródłowy i sprawdzić co dzieje się ‘pod maską’.

Linux i open source gwarantuje bezpieczeństwo twojego komputera. Twoje dane nie są narażone na wyciek, a twój system operacyjny jest praktycznie odporny na wirusy.

Najlepszą rzeczą w Linuksie jest to, że promuje dzielenie się wiedzą zamiast ją ograniczać. Zamiast trzymać pod kluczem informacje dotyczące działania aplikacji, Linux i open source daje nam pełny dostęp do tej ogromnej bazy wiedzy.

Na koniec jeszcze jedna odpowiedź na pytanie “dlaczego Linux?”: to się po prostu opłaca. Linux to oszczędność nie tylko dla osób prywatnych, ale także dla firm.

W ostatniej części podpowiem w jakich sytuacjach Linux nie jest odpowiednim wyborem.